Komandos

  • Member since Jan 21st 2017
Last Activity

This site uses cookies. By continuing to browse this site, you are agreeing to our use of cookies. More details

  • John_Paul_II -

    Tak długo szukać i tak dziwnie nagle znaleźć się,
    Choć tak co wiosnę jest - to jednak cud.
    Noc całą biały diabeł na kieliszka tańczy dnie,
    W dzień czekasz u starego parku wrót.
    Brzeg oceanu marzeń znaczy połamany płot,
    Jak kipiel morskich pian - uliczka bzów,
    Lecz nagle pęka cisza, a kto wie, ten pozna w lot -
    Pogrzebny dzwon, no cóż - nie przyjdzie znów...

    Bo ona się bała pogrzebów,
    Co noc pełzły w spokój jej snów:
    Wóz czarny ze srebrem
    I łzy niepotrzebne,
    Mdłe drżenie chryzantem i głów.
    Bo ona się bała pogrzebów,
    Jak pająk po twarzy pełzł strach,
    Gdy chude jak szczapy
    Szły złe, kare szkapy,
    Z czarnymi kitami na łbach.

    Gdy przyszła brali stary wóz, co długo służył już,
    Lecz ciągnął jeszcze stówę stary grat.
    Popękał lakier, brzęczą drzwi, rwie sprzęgło - no to cóż?
    Pod krzywym dachem lepiej widać świat.
    Zjeździli mapę już - na zachód, wschód, od dołu - wzwyż
    I każdy nowy szlak znajomy był.
    I tylko kiedy czerń chorągwi gdzieś poprzedzał krzyż -
    W przecznicę pierwszą z brzegu gnał co sił.

    Bo ona się bała pogrzebów,
    Co noc pełzły w spokój jej snów:
    Wóz czarny ze srebrem
    I łzy niepotrzebne,
    Mdłe drżenie chryzantem i głów.
    Bo ona się bała pogrzebów,
    Jak pająk po twarzy pełzł strach,
    Gdy chude jak szczapy
    Szły złe, kare szkapy,
    Z czarnymi kitami na łbach.

    To tu, spójrz bliżej, jeszcze w korze ostry został ślad
    I płacze las żywicy gorzką łzą.
    Brzmiał opon śpiew i gadał silnik, w oknach śmiał się wiatr,
    Gdy na dnie nocy on całował ją.
    Tu kres podróży znaczy, w krwi rubinach, brudny koc,
    Nie skrywam, przedtem jednak wypił ćwierć.
    Przez chwilę widział szczęście, w światłach uciekało w noc,
    No powiedz, może znasz piękniejszą śmierć?

    A kiedyś się bała pogrzebów,
    I drżało jej serce gdy szły.
    Aż wreszcie ten pogrzeb,
    We dwoje - jak dobrze,
    W tym srebrze i czerni się lśni.

    Bo ona się bała pogrzebów,
    Jak pająk po twarzy pełzł strach,
    Gdy chude jak szczapy
    Szły złe, kare szkapy,
    Z czarnymi kitami na łbach.

  • Zoli_Garsa -

    W ciemnej tej celi na zgniłym posłaniu
    Młody gitfunfel kopyrta
    Pikawa mu stawa w tem wolnym konaniu
    To młody gitfunfel kopyrta

    Przy jego tem koju gitsiorka przycupła
    Młodemu gitowi nawija
    Ty wrócisz do funfli, ty wrócisz do zgredki
    Gdy tylko zakwitną nagietki

    Nad ranem znaleźli młodego gitowca
    Złożyli go w ciemnej mogile
    A gity, jak stali, się wszystkie chlastali
    To młody gitfunfel kopyrtnął

  • Zoli_Garsa -

    Chłopiec z gitarą byłby dla mnie parą
    Chcę przez życie śpiewająco razem iść.
    Chłopiec z gitarą byłby dla mnie parą
    Może mnie o rękę prosić choćby dziś.
    Z nim by było szczęście moje,
    Dwie gitary i nas dwoje-
    To marzenie w sercu budzi niepokoje.
    Chłopiec z gitarą byłby dla mnie parą
    Ja zawrócę mu gitarę, a on mnie.
    Chłopiec z gitarą byłby dla mnie parą,
    Chłopca z gitarą chcę.


    Były bajeczki o pannie do wzięcia,
    O córce monarchy co chciała mieć księcia.
    Lecz ja nie jestem córką króla,
    Więc tytuł książęcy mnie nie rozczula.
    Choć by się znalazł królewicz czy książę,
    Ja nigdy na pewno z nim życia nie zwiążę,
    Chyba że oprócz tytułu by miał
    Gitarę i na niej grał.


    Chłopiec z gitarą byłby dla mnie parą
    Chcę przez życie śpiewająco razem iść.
    Chłopiec z gitarą byłby dla mnie parą
    Może mnie o rękę prosić choćby dziś.
    Z nim by było szczęście moje,
    Dwie gitary i nas dwoje-
    To marzenie w sercu budzi niepokoje.
    Chłopiec z gitarą byłby dla mnie parą
    Ja zawracam mu gitarę, a on mnie.
    Każdy z gitarą byłby dla mnie parą,
    Więc para najlepsza - gitara i ja. (2 razy)

  • Zoli_Garsa -

    Mogłaś moją być
    Kryzysową narzeczoną
    Razem ze mną pić
    To, co nam tu nawarzono
    Mogłaś moją być
    Przy zgłuszonym odbiorniku
    Aż po blady świt
    Słuchać nowin i uderzać w gaz
    Nie jeden raz
    Nie jeden raz
    Nie jeden raz

    Mogłaś być już na dnie
    A nie byłaś
    Nigdy nie dowiesz się
    Co straciłaś

    Mogłaś moją być
    Kryzysową narzeczoną
    Pomalutku żyć
    Tak jak nam tu naznaczono
    Mogłaś moją być
    Jakoś ze mną przebiedować
    Zamiast życzyć mi
    Na pocztówce nie wiadomo skąd
    Wesołych świąt
    Wesołych świąt
    Wesołych świąt

    Mogłaś być już na dnie
    A nie byłaś
    Nigdy nie dowiesz się
    Co straciłaś
    Mogłaś być już na dnie
    A nie byłaś
    Nigdy... Nigdy nie dowiesz się

    Mogłaś moją być
    Zamiast życzyć mi
    Wesołych świąt
    Wesołych świąt
    Wesołych świąt

    Mogłaś być już na dnie
    A nie byłaś
    Nigdy nie dowiesz się
    Co straciłaś
    Mogłaś być już na dnie
    A nie byłaś
    Nigdy... Nigdy nie dowiesz się

  • YeeBoyyy -

    OOOOO KURWAAAA

    • Komandos -

      ŁOOOOO, ŻESZ KURWA

  • Kinree -

    kurwa!

  • Vladimir_Putin -

    HULLO DER SKUM
    WOOD YU LIK VODKA?

    • Komandos -

      YUS, GIMME VODKA.

    • Vladimir_Putin -

      CUM TU VLAD'S BAR DEN YU HAV VODKA
      K

    • Komandos -

      SUR THING, WHIR YS VLAD"S BAR?

    • Vladimir_Putin -

      ON NUPOWLEEONIC ROWL PLEY

  • Dimitry -

    ¥

  • Muh_Dick -

    +rep oldfag and one of the best god damn guards there is, if not the best.

  • The real Blee -

    <3

  • Amk -

    <3